Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NES. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NES. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2015

Felix the cat - (NES) - Recenzja

Kot Felix. 
Nie często powstają gry których głównymi bohaterami są postacie niemego kina a w tym przypadku właśnie tak jest. Tytułowy Felix pierwszy raz zadebiutował na ekranach niemego kina w 1919 roku i z biegiem lat został ikonom popkultury. Z jego udziałem powstawało kilkaset filmów animowanych, kilka komiksów i wiele zabawek. Najbardziej znanym gadżetem związanym z Felixem jest kultowy zegar naścienny z jego wizerunkiem który na pewno widzieliście raz czy dwa w kreskówkach i filmach. Dziś chciałbym wam przedstawić grę z jego udziałem stworzoną dla konsoli NES.

Szalony naukowiec. 
Fabuła gry jest bardzo prosta: szalony naukowiec porwał ukochaną naszego protagonisty a naszym zadaniem jest uratowanie jej. Do przemierzenia mamy 9 różnorodnych, kolorowych i napakowanych przeciwnikami światów a każdy z nich jest podzielone na trzy sekcje. Każdy ze światów kończy się bosem. Po planszach są porozrzucane emblematy Felixa i mają one bardzo ciekawą mechanikę: jeśli suma emblematów jest podzielna przez 5 ale nie przez 10 otrzymujemy trzy butelki mleka, a jeśli suma jest podzielna przez 10 otrzymujemy power-up, i klasycznie jeśli uzbieramy 100 otrzymujemy dodatkowe życie.  Do walki z przeciwnikami mamy kilka rodzajów ataków zależności od rodzaju świata. Naszym podstawowym atakiem jest uderzenie rękawicą na sprężynie z naszej magicznej torby, jeśli chcemy ulepszyć nasz tak musimy zbierać power-upy które reprezentowane są jako serduszka. Ulepszenia otrzymujemy na dany czas a by przedłużyć ich działanie musimy zebrać butelki z mlekiem. W grze występuje 5 rodzajów światów: 
1. Naziemny - przemierzymy poziom piechotą lub jednym z lądowych wehikułów. 
2. Wodny - podróżujemy przy pomocy pontonu lub na delfinie.
3. Powietrzny - Unosimy się nad ziemią w balonie lub przy pomocy parasola.
4.Podwony - Pływamy pod wodą w specjalnej łodzi podwodnej.
5.Kosmiczny - Przemieżamy odmęty kosmosu w latającym spodku.
Jeśli chodzi o poziom trudności to gra jest dosyć prostą platformówką idealnie pasuje jako wprowadzenie dla tego gatunku gier.

Grafika i muzyka. 
Grafika w grze jak już pisałem jest bardzo kolorowa wręcz kreskówkowa i idealnie pasuje do setingu gry. Jeśli chodzi o muzykę to jest ona skoczna i przyjemna ale nie znalazłem żadnych bardziej wyróżniających się utworów.

Reasumując. 
Felix the cat jest świetną platformówką idealną dla młodszych i niedoświadczonych graczy. Serdecznie wszystkim polecam.

7,5/10

czwartek, 19 lutego 2015

Homebrew - Dance 2000, D-pad Hero, Plants vs Zombies - (NES) - Recenzje

Homebrew?
Czym jest homebrew? Jest to gatunek gier który ma to do siebie że nie jest tworzony przez durzych developerów lecz przez małe grupy pasjonató, a gry tworzone przez nich są głównie tworzone na stare konsole. Dzięki takim właśnie hobbystom-zapaleńcom od czasu do czasu na światło dzienne wychodzom całkiem nowe gry na całkiem stare konsole. Dziś chciałbym wam przedstawić trzy dosyć ciekawe produkcje na konsole NES.

Plant vs Zombies na NESie? 
Kilka lat temu mała grupa fanów tej kultowej już produkcji na telefony komurkowe postanowiła przenieść swoją ulubioną aplikacje na konsole NES. Jeśli chodzi o mechaniki gry to rdzeń pozostał ten sam, mamy kilka lini na których musimy ustawiać kwiaty tak by broniły one nasze domostwo przed hordami nieumarłych. Jeśli chodzi o grafikę to utrzymuje się ona na średnim poziomie. Co do muzyki cały czas jesteśmy zmuszenia słuchać krótkiego zapętlonego utforu który po pewnym czasie po prostu drażni. Mimo to gra może być całkiem ciekawym doświadczeniem i polecam ją przynajmniej sprawdzić.
Link do gry: http://adf.ly/1399XL

D-pad Hero.
Czy zastanawialiście się kiedyś jak wyglądała by gra Guitar Hero na NESie? Mała grupa fanów najwyraźniej tak i stworzyli oni właśnie D-pad Hero. Jest to na prawde świetną grą rytmiczną w której musimu wciskać odpowiednie kombinacje klawiszy by zadowolić publiczność. Do wyboru mamy cztery różne piosenki które możemy zagrać i są one całkiem udanymi 8-bitowymi przeróbkami znanych piosenek. Co do grafiki nie jest ona zbyt zachwycająca ale na pewno pasuje do takiej gry. Serdecznie ją wszystkim polecam i jestem pewien że zapewni wam ona trochę udanej rozrywki.
Link do strony producenta: http://adf.ly/139BTh

Dance 2000
Dance 2000 jest nielicencjonowaną wersją fry DDR na konsole NES.  Naszym celem jest naciskanie klawiszy kirunków na kntroleże w odpowiednim momęcie i w rytm muzyki. Do dyspozycji mamy 33 piosenki inspirowanych popularnymi utworami w kilku różnych poziomach trudności. Grafika jest średnia ale przynajmniej jakość muzyki jest bardzo dobra. Produkcja jest bardzo dobrą grą rytmiczną i polecam ją przynajmniej sprawdzić.

wtorek, 17 lutego 2015

Duck Tales (NES) - Recenzja

Kaczki !!! Uuu...

W latach 90-tych i 80-tych Disney święcił sukcesy nie tylko na polu animowanych filmów kinowych ale także w produkcjach ze srebrnego ekranu. Takie produkcje jak Timon i Pumba, Guffy i inni, Chip i Dale Brygada RR i właśnie Kacze opowieści, przeżywały apogeum popularności i nic dziwnego ze niektórymi z nich zainteresowały się duzi producenci gier tacy jak Capcom i postanowili wydać gry obsadzone w tych uniwersach. Jedną z nich jest właśnie Duck Tales.

Wujek Sknerus wyrusza w przygodę.

Głównym protagonistom gry jest (tak samo jak w serialu) Sknerus McKfacz (Scrooge McDuck w oryginale). Jego zadaniem jest znalezienie pięciu niezwykłych artefaktów rozsianych po całym świecie, dzięki czemu nasz bohater zostanie najbogatszą kaczkom na świecie.

Pogo!


Do przemierzenia mamy pięć różnych plansz a naszą główną broniom przeciwko hordom przeciwników jest laska której używamy jak drążka pogo by skakać przeciwnikom po głowie a jakikolwiek inny kontakt z wrogami kończy się z jednego z punktów życia. Na starcie mamy 3 pojemniki z  życiem a w trakcie gry możemy zyskać dodatkowe 3 ukryte w niektórych mapach. Utracone życie możemy odnowić przy pomocy lodów które odnawiają jeden punkt życia i ciasta które odnawia wszystkie utracone punkty. Przemierzając plansze będziemy zdobywać skarby w postaci diamentów i rubinów a od ich ilości będzie zależeć jakie z trzech możliwych zakończeń będziemy mieli po pokonaniu final bosa. W grze występuje wiele ukrytych pomieszczeń w których ukryte są dodatkowe skarby, lody a czasami pojemniki na życie. Dodatkowym atutem gry jest sam design poziomów gdyż zawsze poza główną ścieżką jest kilka pobocznych i będzie potrzebne kilka podejść by znaleź tą najszybszą. A trzeba przyznać że na pewno będziemy mieli kilka możliwości do treningu gdyż gra nie wybacza, stracisz wszystkie swoje życia i koniec, musisz zaczynać swoją przygodę od początku.

Grafika i dźwięk.

Grafika jest jasna i kolorowa, dzięki czemu doskonale pasuje do kreskówkowej konwencji uniwersum. Muzyka stoi na naprawdę wysokim poziomie i wzbogaca rozgrywkę, szczególnie ścieżka dźwiękowa na planszy Moon.

Reasumując.

Duck Tales jest świetną NESową platformówką i jeśli lubicie ten rodzaj gier na pewno będziecie się świetnie bawić.

Ocena: 9/10

środa, 6 sierpnia 2014

Super Mario Land (GB) - Recenzja

Hydraulik. 

Super Mario Bros. jest w Polsce najbardziej rozpoznawalną grą retro z uniwersum Mario. Miał ją każdy kto posiadał NESa lub rodzimego Pegazusa. Maskotka wąsatego hydraulika uwięźonego w krainie grzybów od razu spodobała się najmłodszym widzom. Od momentu pierwszego spotkania graczy z Mario minęło już ponad 25 lat a firma Nintendo nie zamierza wysłać swojej najbardziej rozpoznawalnej maskotki na emeryture i po dziś dzień produkuje kolejne gry z przygodami dzielnego Mariana i całej gamy jego różnorodnych przyjaciół. Nic więc dziwnego że gry z tego uniwersum trafiły także na konsole przenośne. Tak więc jedną z pierwszych gier na rewolucyjną konsole Game Boy były właśnie przygody wąsatego hydraulika.

Jaki Mario jest każdy widzi. 

Super Mario Land jest dokładnie takie jak każda klasyczna NESowa wersja przygód wąsatego hydraulika, przyjemna platformówka z kilkoma różnorodnymi poziomami. Wszelkie zmiany w stosunku do poprzednicze ograniczają się do prostej kosmetyki. Nasze ogniste kule nie zachowują się jaj pociski tylko jak zabójcze piłeczki kauczukowe które odbijają się od wszystkich płaskich powierzchni i zabijają niemal wszystko co stanie im na drodze. Teraz poziom nie kończy się masztem z chorągiewką a parą drzwi, jedne prowadzą nas do bonusowej mini gry w której możemy wygrać dodatkowe życia lub kwiatek, natomiast drugie bezpośrednio do następnego etapu. Ciekawym elementem jest także nowy rodzaj poziomu w którym Mario pływa pod wodą w małym batyskafie i strzela do nadpływających wrogów. Poza zmianami w gameplayu mamy do czynienia także z dość nietuzinkowymymi poziomami, w tej grze będziemy przemierzać wyspę wielkanocną, starożytne egipskie ruiny a nawet pływać po dnie oceanu co jakiś czas przepływając obok zatopionych latających spodków. Oczywiście każdy poziom ma także odpowiednio dobranych przeciwników, poza klasycznymi przeciwnikami takimijak koopa i goomba (grzybki i żółwie) możemy także spotkać latające owady rzucające dzidami, głowy z wyspy wielkanocnej czy nawet szkielety ryb wyskakujące z wody.

Grafika i muzyka.

Jeśli chodzi o grafikę w grze można znaleźć wszystkie cztery odcienie szarości oferowane prze ówczesny system. Grafiki otoczenia i wrogów są przyzwoicie narysowane jak na grę z tak wczesnego etapu dystrybucji na tą konsole. Co do ścieżki dźwiękowej do można usłyszeć tu kilka bardzo przyjemnych utworów a kilka z nich trafiło na moją play liście.

Reasumując. 
Super Mario Land jest przyzwoitą platformówką na konsole Game Boy. Szczególnie polecam osobą szukającym elektronicznej rozrywki dla dzieci, rodzeństwa, młodszych krewnych, gdyż z własnej autopsji wiem że przygody wąsatego hydraulika spodobają się młodszym odbiorcą. Dodatkowo jeśli szukacie jakiejś ciekawej rozrywki na telefony to w połączeniu z emulatorem da gra może zapewnić długie godziny zabawy, gdyż z powodu prostoty systemu gra zużywa bardzo mało energii. Serdecznie polecam.

czwartek, 9 stycznia 2014

Panic Restaurant (NES) - Recenzja

Wojowniczy kucharz.
W swoim życiu grałem w masę różnych gier i często zdążało mi się spotkać się z grą, którą zaliczałem do kategorii sen wariata, najczęściej były to dobre gry z niesamowicie surrealistyczną fabuła i światem gry. Jedną z takich gier jest właśnie Panic Restaurant, które chciałbym wam dzisiaj przedstawić. Wyobraźcie sobie grę, w której heroiczny kucharz walczy z najróżniejszymi produktami kuchennymi by stanąć naprzeciw swojego nemezis: złego kucharza.

Mordercza pizza atakuje!
Panic Restaurant jest klasyczną platformówką epoki NESa. Gemplay jest bardzo podobny do klasycznych tytułów tego gatunku takich jak Super Mario Bros czy Adventure Island i reprezentuje podobny poziom trudności, po prostu idziemy cały czas przed siebie po drodze pokonując stojących nam na drodze przeciwników. Do walki możemy używać czterech „broni”: patelni, łyżki, widelca i talerzy. Maksymalnie możemy mieć przy sobie tylko jeden rodzaj uzbrojenia a patelnia jest naszą podstawową bronią a każdy zwyczajny przeciwnik ginie po jednym uderzeniu. Po przejściu każdego poziomu musimy stoczyć walkę z jednym z bossów inspirowanym urządzeniami AGD, lecz większość z nich nie jest zbyt trudni. Stan zdrowia naszego bohatera symbolizują serduszka na dole ekranu, żeby uzupełnić ilość serduszek musimy zbierać porozrzucane na mapie cukierki a ich maksymalną ilość zwiększamy dzięki lizakom. Kilka razy w grze będziemy mogli znaleźć magicznego batona, który sprawia, że nasz kucharzyna zakłada na głowę magiczny rondel potęgi, dzięki czemu przez jakiś czas nasz bohater jest niezniszczalny i zabij wszystkich bohaterów przy dotknięciu. Poza główną rozgrywką na planszach możemy znaleźć przejście do jednej z dwóch mini gier o jakże interesujących nazwach: łapanie ryb i łapanie jajek. Nie są one skomplikowane i mają na celu zwiększenie liczby naszych punktów. Ciekawym rozwiązaniem jest możliwość zagrania na jednorękim bandycie po każdej wygranej walce z bossem, ilość możliwych gier określa liczba żetonów, które otrzymujemy po zabiciu wroga.

Grafika i ścieżka dźwiękowa.
Jeżeli chodzi o grafikę to stoi ona na przyzwoitym poziomie, wygląd wrogów jest naprawdę kreatywny a każda z plansz ma inną gamę kolorów. Co do muzyki to bywa ona czasami irytująca, ale jest to jedyne niedociągnięcie ze strony twórców gry.

Reasumując.
Panic Restaurant jest jedna z lepszych platformówek konsoli NES i mimo że w grze wcielamy się w kucharza walczącego z agresywnymi mrożonkami i sprzętami gospodarstwa domowego a sam zaliczam ją do kategorii sen wariata to spędziłem przy niej naprawdę wspaniałe chwile i polecam ją wszystkim fanom gier retro.

Grafika: 8/10
Muzyka: 5/10
Gameplay: 10/10
Średnia: 7.7/10

piątek, 27 grudnia 2013

jRPG-Dlaczego tak bardzo lubie ten gatunek ?

Czym jest jRPG?
Jest to gatunek gier komputerowych, który narodził się w Japonii na konsoli NES w latach 80-tych. Gatunek ten charakteryzuje się tym, iż rozgrywkę prowadzimy korytarzowo według wcześniej wytyczonego wzorca i najczęściej nie mamy zbyt dużego wpływu na zakończenie gry. Elementy charakterystyczne dla RPG są tu mniej znaczące niż w przypadku produkcji zachodnich a gracz ma się bardziej skupić na przedstawionej w grze historii. Gry jRPG są tworzone głównie na potrzeby konsol. 

Jak to się zaczęło?
Za czasów, kiedy na rynku gier królował NES hasło RPG kojarzyło się głównie z grami fabularnymi takimi jak Dungeons and Dragons. Próbowano przenieść kwintesencje tych tytułów w realia gier komputerowych, lecz nie zawsze wychodziło to tak jak powinno. Po sukcesie niektórych gier z komputerów domowych deweloperzy gier na konsole postanowili spróbować sił w tym gatunku, niestety byli to japońscy deweloperzy, którzy w większości nigdy nie mieli styczności z zachodnimi grami fabularnymi. Pierwsza firma, która postanowiła stworzyć RPG na konsole był Enix, który stworzył grę Dragon Warrior (potem Dragon Quest), pierwszą grę z gatunku jRPG. Grę te charakteryzował turowy system walk, walki generowane losowo na mapie świata i wszechobecny grind. Czym jest grind? Grind polega na zabijaniu masy potworów żeby zdobyć odpowiednią ilość punktów doświadczenia i złota by nasza postać była dostatecznie silna żeby stawić się czoła silniejszym przeciwnikom. Ten pomysł podchwyciło potem kilka innych firm i próbowało kopiować ten rodzaj rozgrywki. Nie zawsze z dobrym skutkiem a większość tych gier najczęściej nie była rozpowszechniana poza Japonią. Jedną z takich firm była firma Square, która wydała grę Final Fantasy. Obie wyżej wymienione gry zyskały wielką popularność i dzięki temu te dwie zostały pierwszymi gigantami w dziedzinie gier jRPG.

Czemu tak lubię ten gatunek?
Bardzo lubię gry jRPG chyba dla tego, że odpowiada mi turowy system walki i to ze jesteśmy prowadzeni przez rozgrywkę za rączkę. Dodatkowym atutem tych produkcji jest fabuła, która w niektórych przypadkach była naprawdę genialna, niemal zawsze mieliśmy styczność z naprawdę kreatywnie stworzonymi postaciami i ciekawą historią, która była napakowana najróżniejszymi zwrotami akcji i napięciem budowanym stopniowo aż do ostatecznej konfrontacji. Oczywiście jak każdy gatunek tak samo i tutaj mamy do czynienia ze słabszymi produkcjami, lecz mimo to większość z nich trzyma poziom i wciąga na naprawdę długie godziny. Bardzo podobał mi się także czas przejścia, który najczęściej liczy się w dziesiątkach godzin, przykładem może tu być Final Fantasy X, które przeszedłem po ponad 72 godzinach gry. Do gustu przypadł mi także orientalny styl, który zawsze towarzyszył tym produkcją. To wszystko sprawiało, że tak bardzo lubiłem i lubię grać w gry z gatunku jRPG.

Od czego zacząć?
Jeżeli chcielibyście zacząć swoją przygodę z tym niezwykłym gatunkiem nie sięgajcie po tytuły z NESa. Są to klasyczne tytuły, do których warto wrócić trochę później, lecz są one skomplikowane a cała gra opiera się na grindzie, który może odstraszyć początkującego gracza.  Na początek polecam nowsze tytuły takie jak Final Fantasy X, Ni No Kuni lub Persona 4, są to gry stosunkowo nowe, które pozwolą wam zrozumieć podstawowe zasady władające tym gatunkiem w praktyce. Gdy przejdziecie przynajmniej jeden z nowszych tytułów i taki rodzaj rozgrywki spodoba się wam to dopiero wtedy powinniście zabrać się za klasyczne pozycje. Po pierwsze polecam przejść moją ukochaną serie Final Fantasy zaczynając od części czwartej, poza tym seria Persona, która została stworzona w bardzo dobrym stylu, serie Pokemon (niewiele osób wie, że Pokemony są jRPGami) i wszystkie gry z serii Xenosaga, oczywiście nie można zapominać o seriach Megaman Battle Network i Kingdom Hearts, z gier niepodchodzących pod żadną serie polecam Ni No Kuni, Odin Sphere, Golden Sun, Summon Night no i oczywiście genialne Chrono Trigger. A jeżeli chcielibyście zacząć od jakiejś lżejszej produkcji polecam Paper Mario i Super Mario RPG. Moim zdaniem te kilka tytułów powinno dać wam rozrywkę przynajmniej na kilka miesięcy.

Mam nadzieje, że tym artykułem zachęciłem was chodź odrobine do spróbowania zabawy z tym gatunkiem gier i już w niedalekiej przyszłości będziecie takimi fanami jak ja.

środa, 18 grudnia 2013

Ninja Gaiden - Recenzja

Najtrudniejsza gra?

Wyobraźcie sobie grę na NESa, w której bohaterski ninja walczy ze starożytnym demonem majów i chordami amerykańskich bandytów i demonów, dodajcie do tego bardzo wysoki poziom trudności a otrzymacie Ninja Gaiden. Przygody dzielnego ninjy przez wielu graczy są uważane za jedną z najtrudniejszych gier pierwszej stacjonarnej konsoli Nintendo. Jednym z elementów odróżniającym tytuł od reszty mu podobnych były cutscenki które wprowadzały gracza w historie, pewnie większość z was pomyśli że to nic wielkiego lecz w epoce piksela łupanego jedyną możliwością zdobycia jakichkolwiek wiadomości na temat fabuły było czytanie książeczek dołączonych do gry, jeżeli ją zgubiliśmy lub kupiliśmy piracką wersje gry nie mogliśmy się dowiedzieć czemu zły wąsaty włoski hydraulik rozgniata biedne żółwiki. Szczególnie w Polsce było to dosyć problematyczne gdyż zdecydowana większość graczy posiadała Pegaz są, do którego gry najczęściej były kupowane na bazarach.

Ninja w Ameryce.

Gra rozpoczyna się w momencie, gdy nasz bohater Ryu, uczeń szkoły ninja znajduje list od swojego ojca, pisze on że musi wyruszyć do ameryki i oddaje Ryu ich rodzinny miecz smoka. Zaniepokojony chłopak rusza do USA by dowiedzieć się co stało się z jego ojcem. I tak oto rozpoczyna się epicka podróż podczas której przyjdzie nam się mierzyć z pospolitymi bandytami, gargulcami, orłami a nawet facetami noszącymi lateksowe maski i chodzącymi na czworaka. Na szczęście po drodze rozwalając małe elementy otoczenia mamy możliwość zdobycia jednego z elementów małego arsenału ninjy, mamy tu do dyspozycji shurikeny, mini miotacz ognia, obrotowy atak a nawet osobiste ogniste pole siłowe.  Na końcu każdego etapu przyjdzie nam się mierzyć z bossem, lecz tanie jest zbyt trudna wystarczy uderzać w przeciwnika szybciej niż on uderza w nas i to wystarcza. Jednym z niewielu błędów gry jest problem z końcem ekranu. Sprawa jest prosta, jeżeli zabijemy jakiegoś wroga i przejdziemy odpowiednią ilość kroków dalej on spawnuje się, niby błahostka, ale znacznie utrudniała grę na poziomach wypełnionych platformami, na których pojawiali się nowi wrogowie, przez co czasami ciężko było przejść poziom. Mimo to gra nadal była grywalna i można się było przy niej świetnie bawić.

Reasumując.

Ninja Gaiden jest bardzo dobrą, staromodną grom ze scenariuszem napisanym niczym amerykański film akcji. Może, że pod względem grafiki lub muzyki gra nie zachwyca, lecz prosty staroświecki gameplay powinien was zachęcić do spędzenia z tą grą kilku chwil.
Grafika: 7/10
Muzyka: 8/10
Gameplay: 9/10
Średnia: 8

niedziela, 15 grudnia 2013

Drastic DS Emulator - Recenzja

DS na Androidzie

Pewnego dnia przeglądając aplikacje na Google Play znalazłem emulator gier z konsoli NDS. Niestety emulator ten był niestabilny a sama gra była niemal niestabilna przez małą liczbę FPSów. Zdecydowałem się, że poświęcę trochę czasu i znajdę w pełni sprawny emulator tego systemu. Niestety po wielu godzinach szukania niestety nie znalazłem odpowiedniej aplikacji umożliwiającej mi granie w ulubione tytuły z NDSa. Wiem, że w Google Play jest wiele aplikacji tego typu, lecz większość z nich albo nie działała na moim tablecie albo spadki FPSów i częste zwiechy systemu sprawiały, że granie było niemożliwe lub bardzo uciążliwe. Gdy myślałem, że na dobry emulator będę musiał poczekać jeszcze trochę czasu na przyzwoity emulator DSa trafiłem na Drastic. Po przeczytaniu opinii doszedłem do wniosku, że warto zaryzykować i kupić pełną wersje programu. Okazało się, że za niewygórowaną cenę odrobine przekraczającą 20 złotych otrzymałem w pełni sprawny i zoptymalizowany emulator. Gry działają płynnie, ekran dotykowy działa tak jak powinien a dźwięk nie różni się od tego z konsoli. Jedynym problemem jest to, że jeżeli gramy na ekranach większej rozdzielczości niż ten z DSa powstają czasami czarne paski, lecz po dłuższym graniu automatycznie ignorujemy te błędy. Należy także zwrócić uwagę na to, że jeszcze nie wszystkie gry są kompatybilne z tym emulatorem. Link do listy kompatybilnych tytułów podam po tym postem. Mimo małych wad moim zdaniem Drastic jest na dzień dzisiejszy najlepszym emulatorem NDS i jest wart każdego grosza.

Link do aplikacji: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.dsemu.drastic
Link do listy kompatybilności:  http://pandorawiki.org/DraStic_Compatibility_List

sobota, 14 grudnia 2013

Donkey Kong Country - Recenzja

Na początku był Mario…

Dokey Kong zadebiutował w tym samym czasie, co Mario. Zaczęło się od prostej gry platformowej na konsole arcade pod tytułem Donkey Kong, niestety król małp przedstawiony, jako antagonista ukochanego przez wszystkich wąsatego hydraulika nie zdobył aż tak dużej popularności i musiał czekać aż do wyjścia konsoli SNES by otrzymać własną grę. Decyzja władz Nintendo o stworzeniu gry o Donkey Gongu okazała się strzałem w dziesiątkę gdyż uzyskała ona popularność porównywalną do popularności gier o Mario. Gracze polubili postać wielkiego goryla i jego syna Didi Konga.

Złe krokodyle atakują. 

Fabuła gry jest bardzo prosta: Zły król krokodyli ukradł wszystkie banany Konga. Teraz on i jego syn muszą przebyć całą wyspę i dotrzeć do statku złego króla po drodze zdobywając jak najwięcej bananów. Tak, więc będziemy musieli przedzierać się przez tropikalną dżungle, ośnieżone szczyty, fabrykę chemikaliów i wiele innych lokacji żeby dotrzeć do króla wszystkich krokodyli po drodze pozbywając się wszystkich jego pomagierów. Zawsze, gdy zdobędziemy sto bananów otrzymamy dodatkowe życie a te bardzo nam się przydadzą, gdyż gra jest bardzo wymagająca. Wrogów możemy zabijać tradycyjnie skacząc im na głowę lub rzucając w nich beczkami. Co jakiś czas walczymy z bossami a całą walka z nimi jest bardzo prosta wystarczy wskoczyć na nich odpowiednią ilość razy, ewentualnie rzucić ich odpowiednią liczbą beczek.
Reasumując.

Moim zdaniem Donkey Kong Country jest świetną platformówką, zdecydowanie jedną z najlepszych na konsole SNES. W tej produkcji urzekła mnie prostota i grafika próbująca symulować grafikę trójwymiarową. Bardzo polecam wszystkim fanom platformówek.

Grafika: 8/10
Muzyka: 6/10
Gameplay: 9/10
Średnia: 7.6