Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Snes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Snes. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 lutego 2014

SNES vs Genesis cz.2

Porównania ciąg dalszy.
Tak jak obiecywałem dziś zaprzątuje wam drugą część mojego porównania konsol SEGA Genesis i SNES. Dziś zajmiemy się pierwszą częścią porównania, w której uwzględnię:

1.Specyfikacje techniczne
2.Wygląd
3.Kontrolery
4.Cenę w dniu premiery
5.Grafikę
6.Dźwięk
7.Ilość dostępnych tytułów
8.Kompatybilność wsteczna i współpraca z innymi konsolami tego samego producenta

W większości przypadków pod uwagę będę brał tylko parametry i dodatki dostępne w dniu premiery.
Zaczynajmy.

1.Specyfikacje techniczne 

SNES Genesis
Szybkość procesora:
3,6 MHz 7.6
Ilość kolorów
512 32768
Rozdzielczość
320x224 512x448

Jak sami pewnie zauważyliście, jeżeli chodzi o trzy najbardziej znaczące parametry wygrywa SNES. Jeżeli czytaliście moją poprzednią część tego artykułu na pewno pamiętacie Blast Procesin, tak właśnie specjaliści od reklamy z firmy SEG określali to, że ich konsola ma szybszy procesor.

Punkt dla SNESa

2.Wygląd
Pod względem wyglądu te dwie konsole różnią się dosłownie wszystkim.  Wygląd SNESa różnił się od regionu, do którego miała trafić dana konsola. Konsole, które trafiły na Amerykański rynek wyglądały naprawdę brzydko, był to po prostu szary prostokąt z dwoma oczojebnie fioletowymi suwakami Power i Reset. Konsole, które trafiły na rynek Europejski i Azjatycki są o wiele ładniejsze. Mimo że nadal był to szary blok to fiolet został zastąpiony czarnymi mniejszymi i estetycznymi suwakami, dodatkowo górna część obudowy została wyposażona w ciemno szarą plastikową płytę, dodatkowa cała konsola otrzymała o wiele przyjemniejszy opływowy kształt. Mimo tego nawet Europejska wersja nie dorównywała wyglądem swojemu rywalowi. SEGA Genesis miała przyjemny dla oka czarny opływowy kształt a całość wygląda naprawdę estetycznie a całość ma ładny futurystyczny wygląd.

Punkt dla Genesisa

3.Kontrolery
Kontrolery z SNESa były naprawdę przyjemne a ich opływowy kształt i butony na grze. Dodatkowo mamy także aż sześć różnych przycisków, co pozwala na przyjemniejszą grę w przypadku wszelkich bijatyk. Co do kontrolera z SEGI mamy do dyspozycji trzy przycisku a kształt jest dosyć nieforemny i długotrwałą gra sprawia, że czasami bolą ręce.

Punkt dla SNESa

4.Cena w dniu premiery.

Genesis: 190 $

SNES: 199.95 $

Jak widzicie Genesis był nieznacznie tańszy do tego w dniu premiery SNESa na rynku wtórnym można było zdobyć używane egzemplarze Genesisa w niższych cenach.

Punkt dla Genesisa

5.Grafika.
Już po podsumowaniu podstawowych parametrów graficznych bardziej spostrzegawczy czytelnicy na pewno wywnioskowali, że to SNES ma lepszą grafikę. Dla porównania pod tym artykułem wrzucę screena i sami będziecie mogli sprawdzić czy mam racje.

Punkt dla SNESa

6.Dźwięk
Co do dźwięku sprawa też jest dosyć prosta. Technologia zastosowana w spędzę Genesis umożliwiała symulowanie dźwięków prawdziwych instrumentów natomiast technologia zastosowana w SNESie pozwalała odtwarzać ścieżki dźwiękowe nagrane wcześniej w studiu muzycznym na prawdziwych instrumentach.
Porównanie możliwości dźwiękowych tych konsol możecie sprawdzić w tym filmiku:
http://www.youtube.com/watch?v=KAyk1ZobmeU
Punkt dla SNESa

7.Ilość tytułów.

Snes: około 1500

Genesis: około 900

Punkt dla SNESa.

8. Kompatybilność wsteczna i współpraca z innymi konsolami tego samego producenta
Jeżeli chodzi o ten podpunkt to rzecz jest naprawdę prosta gdyż żadna z konsol nie miała wbudowanej żadnej z powyższych opcji. Żeby otrzymać takie możliwości trzeba było zakupić specjalne dodatkowy osprzęt, którego nie biorę tu pod uwagę.

Remis.

Jak widzicie do tej poru w klasyfikacji nieznacznie prowadzi SNES, ale do ostatecznej konfrontacji dojdzie dopiero za tydzień.

wtorek, 28 stycznia 2014

Genesis does what Nintendon't. - Czyli Genesis vs SNES cz.1

Pierwsza wojna konsolowa.
Już kilkukrotnie zdążało się, że na stronach i forach dochodziło do wojen Fan boyów licytujących się, która z danej generacji konsol jest lepsza.  Czy to po premierze PS2 i pierwszego Xboxa, czy to po premierze PSP i Nintendo DS. Wojny fan bojów były, są i będą. Dziś chciałbym wam przedstawić pierwszą zarazem największą prawdziwą wojnę fan bojów, temat taj problematyczny ze nawet dziś ponad dwadzieścia lat po premierze obu konsol na wielu forach i Youtubie rozmawia się bardzo często o tym temacie i najczęściej w wyniku tych rozmów powstają małe shit stormy, podczas których fani danych konsol obrzucają się nawzajem obelgami przy okazji próbując udowodnić, że to ich konsola jest lepsza. Oczywiście chodzi o wielką wojnę z lat 90 między konsolami Sega Genesis (Mega draive) i Super Nintendo Erteiteming System (SNES, Super Famicom). Wojnę tak zagorzałą, że nawet dzisiaj wielkie osobistości społeczności graczy próbują rozstrzygnąć ten problem. Ja także postanowiłem zrobić małe porównanie uwzględniając wszystkie najważniejsze elementy konsoli do gier:

1. Specyfikacje techniczne
2. Wygląd
3. Kontrolery
4. Cenę w dniu premiery
5. Grafikę
6. Dźwięk
7. Ilość dostępnych tytułów
8. Kompatybilność wsteczna i współpraca z innymi konsolami tego samego producenta.

Po dokładnym przestudiowaniu tych wszystkich czynników zajmę się także dokładnym porównaniem poszczególnych gier z danych gatunków i sprawdzenie, która konsola ma lepsze RPG, na której są lepsze wyścigówki etc. Porównywać będę tytuły z poniższych gatunków:
1. Platformówka
2. RPG
3. Wyścigi
4. Gra sportowa
5. Beat’ em up
6. Bijatyka

Jak sami widzicie będzie to bardzo duże zestawienie a nie chce zamieniać mojego bloga w wielką ścianę tekstu, która w sumie będzie tylko jednym artykułem, więc postanowiłem podzielić cały materiał na trzy osobne artykuły, które będę wrzucał przez następne dwa tygodnie, co wtorek a w trzecim artykule ja podam moją ulubiona konsole oraz zwycięzcę porównania ze względu na zdobyte punkty. Ale zanim przejdziemy do porównania…

Z góry przepraszam, że wszystkie filmiki w tych wpisach są w formie linków, ale z powodu awarii komputera mam do dyspozycji tylko tablet, na którym nie mogą zdobyć odpowiedniego kodu, który mógłbym wkleić do tego artykułu. 

…najpierw trochę historii.
Z tych dwóch konsol starszą jest Genesis, który wyszedł w zależności od regionu między 1988 a 1990 natomiast SNES debiutował w różnych częściach świata w okresie od 1990 do 1992. Jak sami widzicie SNES jest o dwa lata młodszy, dzięki czemu Sega miała trochę czasu na rozpowszechnianie konsoli i zdobywanie nowych użytkowników. Bijąca na głowę wszystkie dotychczasowe konsole nowa produkcja Segi zdobyła w tym czasie durzą grupę fanów, lecz mimo to nie przyćmiła nadciągającej premiery nowej konsoli firmy Nintendo. Następca najpopularniejszej konsoli tamtego okresu, którą był NES już od dnia premiery cieszył się naprawdę wielką popularnością dzięki bibliotece tytułów zaprezentowanych razem z konsolą, w której znalazły się między innymi Super Mario World, Sim City, F-Zero i kilka innych niezapomnianych tytułów. I właśnie w tym momencie rozpoczęła się wojna między tymi konsolami a dokładnie między graczami uważającymi, że to właśnie produkt, który oni zakupili jest najlepszym reprezentantem 16-bitowej ery. Wojna prowadzona przez użytkowników była bardzo na rękę producentom, bo rosnąca popularność tematu sprawiała, że ludzie coraz częściej sięgali po te konsole. Dodatkowym czynnikiem zaogniającym ten konflikt była pewna kampania reklamowa jednej z tych firm…

Reklama dźwignią handlu.
Wiadomo, że każda firma chcąca coś sprzedać musi się zareklamować w najróżnorodniejszych mediach. W pojedynku tych dwóch konsol musze przyznać, że to marketingowcy z firmy SEGA tworzyli lepsze reklamy. To prawda, że reklamy zaprezentowane przez Nintendo też były ładne i miały chwytliwe hasła, ale nie mogły równać się z najbardziej chwytliwą pioseneczka reklamową i jedną z najlepszych reklam w kategorii konsol do gier, którą jest zdecydowanie ta:
http://www.youtube.com/watch?v=35jGnZ-e3jc
I musze przyznać jej racje. Genesis does what Nintendon't. Oczywiście, jeżeli chodzi o NESa potocznie nazywanego Nintendo i trzeba przyznać ze Genesis bił go na głowę pod każdym możliwym względem. Jeżeli chodzi o porównanie Genesisa z SNESem to nie było aż tak dobrze, ale o tym dokładnie opowiem w kolejnym artykule z tego cyklu. Kolejną kreatywną reklamą zaprezentowaną przez SEGE była ta:
http://www.youtube.com/watch?v=zlulSyBI2aY
Został tam zaprezentowany tak zwany Blast Processing, mityczny element konsoli SEGA Genesis, który pozwalał na odtwarzanie niesamowicie szybkich gier i pokazywał, że właśnie ta konsola jest najlepszą na ryku. Moim zdaniem gry w tym klipie są tak dobrane żeby pokazać szybkość Genesisa, ale porównanie Mario Kart i Sonica jest, co najmniej bezsensownie. Równie dobrze można porównywać Good of War i NBA 2K12, po prostu te gry nie należą do tego samego gatunku i to, co dobrze wygląda w platformówce nie zawsze będzie dobrze działać w grach wyścigowych. Ale czym jest Power Processing? To po prostu chwytliwy slogan, który oznacza tyle tylko, że procesor w Genesisie jest dwa razy szybszy do tego zademonstrowanego nam przez Nintendo.   

Już teraz możecie zauważyć nawet deweloperom zależało na tym żeby zaognić całą wojnę i poniekąd im się to udało. A czy wy macie swojego faworyta? Zapraszam do komentowania i wypowiadania się w tym temacie.

Ciąg dalszy za tydzień.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Act Raiser (SNES) - Recenzja

Niespodziewane połączenie.
Pewnie większość z was myśli, że konsole retro nie nadają się do grania w strategie czasu rzeczywistego. Błąd. Mimo że gier tego typu jest bardzo mało są wśród nich prawdziwe perełki a jedną z nich jest właśnie Act Raiser, który jest niesamowitym połączeniem strategii czasu rzeczywistego i gry action RPG. Połączenie RPG i RTS? Czy to może dobrze działać? W przypadku Act Raiser działa lepiej niż doskonale.

Jesteś bogiem! Uświadom to sobie!
W grze wcielamy się w przebudzonego z wielowiekowego letargu boga. W dawnych czasach zły demon Tanzar dzięki swej niesamowitej mocy uśpił cię a sam zajął się plądrowaniem świata. Z wiecznego snu obudził nas mały aniołek wysłany przez Bóg wie, kogo (to zabrzmiało trochę ironicznie) a naszym zadaniem jest oczyścić świat ze złych potworów i pomóc w rozwoju ludzkiej cywilizacji, twoich jedynych popleczników na tym zawładniętym przez demony świecie. Jeżeli chodzi o religie, którą reprezentujesz to jest tak, że sam na początku jesteś rycerzem, lecz w późniejszych fazach gry zamieniasz się w biblijnego archanioła, twój pomocnik aniołek tak naprawdę jest amorkiem z rzymskiej mitologii, po świecie poruszasz się latającym pałacem z indyjskich mitów a walczysz z bestiami ze wszystkich bardziej znanych mitologii świata zaczynając od Greckiej na Nordyckiej kończąc. W skrócie jest to jeden wielki miszmasz ideologiczny, w którym musisz się jakoś odnaleźć.

Najpierw walczymy…
Głównym celem gry jest rozwijanie cywilizacji, ale żeby muc to zrobić najpierw musimy znaleźć odpowiednie miejsce. Świat gry jest podzielony na 7 obszarów i w każdym z nich możemy się osiedlić, lecz musimy robić to w odpowiednio kolejności. By stworzyć miasto najpierw musimy znaleźć dostępny dla nas obszar mapy a następnie z poziomu naszego pałacu wyruszyć w misje. Po rozpoczęciu misji zostajemy przeniesieni na daną plansze, którą widzimy z boku, my jesteśmy inspirowani przez rycerza (lub archanioła) a naszym zadaniem w tej sekcji gry jest jak najszybsze przedostanie się do komnaty z bossem i pokonanie go. Po pokonaniu bosa w miejscu kamiennego kręgu powstanie ratusz naszego miasta. W momencie, w którym zabezpieczymy wszystkie leża potworów (o tym w następnym akapicie) będziemy mogli wyruszyć w kolejna misję a po jej załączeniu będziemy mogli założyć miasto w kolejnym sektorze, oczywiście wcześniej zabijając tamtejszego pierwszego bossa. Jeżeli chodzi o samą walkę to naszym podstawowym i jedynym orężem jest miecz, dodatkowo możemy używać potężnych czarów (o zdobywaniu ich trochę później).

…potem budujemy miasta.
Jeżeli już mamy ratusz w danym sektorze możemy przejść do widoku strategicznego a PCtowy kursor został tu zastąpiony już wcześniej wspomnianym aniołkiem. W tej sekcji gry naszym zadaniem jest rozwinięcie miasta tak, aby wszystkie leża potworów na mapie zostały zapieczętowana. Co do samych leż są to punkty na mapie, na których spawnują się potwory systematycznie niszczące twoje wioski, oczywiście tylko, jeśli im pozwolisz, bo nasz aniołek poza byciem kursorem może także strzelać ze swojego łuku i zabijać przeciwników. Żeby nasze miasto mogło się rozwijać musimy poprowadzić drogi prowadzące od ratusza w cztery strony świata. Po wybraniu miejsc, w których ma się rozbudowywać nasza wioska, co jakiś czas będzie się włączać faza budowlana, w której nasi obywatele będą dobudowywać przy drogach następne domy lub pola prze, co będzie zwiększać się nasza populacja. Im większa populacja tym wyższy poziom. W momencie, w którym zechcesz zbudować ścieżkę na leżu zacznie się pieczętowanie, po którym dostaniesz wiadomość, że twoi obywatele znaleźli w leżu dziwny przedmiot i możesz go odebrać w menu danin. W leżach można naprawdę znaleźć wiele ciekawych rzeczy zaczynając od bomb niszczących wszystkie bestie na mapie kończąc na czarach, które będzie mógł wyposażyć nasz bohater. Gdy nasz aniołek zabije jakiegoś potwora otrzymamy specjalne SP, które pozwolą nam używać czarów na mapie budowlanej. Czary te pozwalają zniszczyć elementy środowiska niepozwalające nam na rozbudowę miasta takie jak kamienie czy pustynie. Co jakiś czas będziemy także otrzymywać specjalne zadanie, w którym będziemy musieli pomóc jednemu z naszych poddanych.

Grafika i muzyka.
Jeżeli chodzi o oprawę graficzną to wszystkie elementy Act Raiser wyglądają naprawdę estetycznie a wygląd wszystkich lokacji z segmentu RPG jest adekwatny do położenia geograficznego tak, więc na pustyniach będziemy musieli przedzierać się przez labirynty piramid a w tajdze będziemy musieli przedzierać się przez zamarznięte lasy. Wygląd przeciwników też jest bardzo klimatyczny i kreatywny a każdy ze sprajtów jest naprawdę miły dla oka. Jeżeli chodzi o ścieżkę dźwiękową to ta gra posiada jedną z najlepszych opraw dźwiękowych konsoli SNES.

Reasumując.
Act Raiser jest naprawdę fenomenalnym połączeniem RTSa i RPGa i zdecydowanie mogą powiedzieć ze jest to jedna z najlepszych gier dostępnych na konsole SNES i serdecznie ją wszystkim polecam. Dodatkowo mam dobrą wiadomość dla posiadaczy konsoli Wii, jeżeli chcielibyście zagrać w tą grę to od 2007 roku można ją za darmo ściągnąć w usłudze Virtual Console.

Grafika: 9/10
Muzyka: 9/10
Gameplay: 10/10
Średnia: 9.3

Garść ciekawostek:
Gra sprzedała się w ilości około 620000 kopi.

Gra otrzymała tytuł gry posiadającej najlepszą muzykę w grze z 1993 przyznaną przez Electronic Gamin Monthly

Gra została uznana za 150 w rankingu Nintendo Power dotyczącego 200 najlepszych gier konsoli SNES

niedziela, 26 stycznia 2014

Spider-Man - Lethal Foes - Recenzja

Człowiek pająk.
Od swojej premiery w 1962 roku Spider-Man został jednym z najpopularniejszych super bohaterów ze stajni Marvela a jego przygody były wielokrotnie ekranizowane zarówno w formie filmu jak i serialu animowanego. Na fali popularności tematu powstało wiele gier a jedną z nich jest właśnie Amazing Spider-Man – Lethal Foes, która niestety jest ekskluzywna produkcją dla konsoli Super Famicom i niestety nie została wydana nigdzie poza Japonią nie licząc wszystkich pirackich kopii. Gra inspirowana jest serią komiksów The Lethal Foes of Spider-Man.

Na pomoc Nowemu Jorkowi.
Cała fabuła zarówno w grze jak i komiksie opowiada o walce Spider-Mana z zjednoczonymi siłami wszystkich jego przeciwników wliczając w to wszystkie klasyczne postacie takie postacie jak Reptile, Beatle czy Green Goblin etc. Naszym zadaniem jest pokonać wszystkich złoczyńców niszczących Nowy Jork. Gra jest typowym Beat’ em upem, lecz poza tradycyjnym chodzeniem w lewo i prawo mamy także możliwość huśtania się na pajęczynie i chodzenia po ścianach. Przemieszczania się dzięki sieci jest na prawdę płynne i przyjemne a dzięki temu, że możemy wystrzelić sieć będąc w powietrzu będziemy mogli często omijać denerwujących przeciwników i udać się prosto do bosa. Dzięki zastosowaniu tych pomysłów uważam, że ta produkcja jest najlepszą grą opowiadającą o przygodach człowieka pająka z biblioteki gier na konsole SNES. Poza huśtaniem nasz pająk ma także możliwość strzelanie siecią jak z pistoletu oraz równie dobrze może walczyć wręcz i jest to najefektowniejszy sposób walki z przeciwnikami. Miłym dodatkiem są hasła, które zastępują zapis gry a dostajemy po każdej wygranej walce z bossem.

Grafika i dźwięk.
Cała oprawa graficzna wygląda naprawdę genialnie. Zarówno wszystkie elementy otoczenia jak i przeciwnicy wyglądają jak element klasycznego komiksu pióra Stana Lee. Wszyscy bossowie swoim wyglądem przypominają zarówno klasyczny komiks jak i kreskówkę emitowaną kiedyś na Fox Kids, więc wszystkim fanom serialu z lat dziewięćdziesiątych grafika w grze na pewno przypadnie do gustu. Co do ścieżki dźwiękowej to stoi ona na bardzo przyzwoitym poziomie i zarówno muzyka jak i odgłosy walki są bardzo przyjemne i nie rozpraszają.

Reasumując.
Moim zdaniem gra Spider-Man – Lethal Foes jest zdecydowanie najlepszą gra opowiadającą o przygodach człowieka pająka dostępną na konsole SNES. Klasyczna grafika, prosty gamplay i możliwość huśtania się na sieci sprawia, że ten tytuł naprawdę wciąga na długie godziny i nieraz chce się do niego wracać. Szkoda tylko ze jedyną możliwością zdobycia kopi tej gry jest ściągnięcie jej z internetu lub kupienie na Ebay za 60$.

Grafika: 9/10
Muzyka: 7/10
Gameplay: 9/10
Średnia: 8.3/10

sobota, 11 stycznia 2014

Teenage Mutants Ninja Turtles 4-Turtles in time. - Recenzja

Wojownicze żółwie ninja.
Na pewno każdy z was kojarzy czwórkę walecznych zmutowanych żółwi mieszkających w kanałach Nowego Jorku. Od pierwszego komiksu z tej wspaniałej serii wielu czytelników pokochało żółwie, dzięki czemu na fali popularności związanej z tematem powstało kilka niezłych filmów i zabawnych seriali a to, że powstanie gra na podstawie któregoś z filmów lub serialu było niemal pewne. Dziś chciałbym wam zaprezentować jedną z najlepszych gier opowiadających o przygodach dzielnych żółwi a dokładnie Teenage Mutant Ninja Turtles 4 – Turtles in Time. Gra jest inspirowana pierwszym serialem animowanym o przygodach żółwi.    

Shredder atakuje!
Gra rozpoczyna się w momencie, gdy April Oneal występuje w Nowojorskich wiadomościach, gdy nagle gigantyczny sługus złego Lorda Shreddera na oczach tysięcy telewidzów porywa Statuę Wolności. Oczywiście nasi bohaterowie ruszają do bazy sił zła by odzyskać najbardziej rozpoznawalny element Nowojorskiego krajobrazu. Po krótkiej przeprawie przez hordy ninja Klanu Stopy dostajemy się do Shredera a po wygraniu wyrównanego pojedynku ten wysyła nas w podróż w czasie a my musimy przemierzyć mroczne krainy przeszłości i nowoczesne miasta przyszłości by dotrzeć do Shreddera. Tak właśnie rozpoczyna się jeden z najlepszych beat em’ upów w historii gier.

Go ninja! Go ninja! Go! 
Rozpoczynając grę możemy wybrać jednego z czwórki zielonych braci. W grze jest możliwość grania w trybie współpracy dla dwóch graczy i jak zawsze w przypadku takich gier rozgrywka z kolegom daje o wiele więcej zabawy niż samemu. Sama rozgrywka jest klasyczna w przypadku gier takiego typu: idziemy w prawo zabijając hordy ninja klanu stopa, roboty i mutanty a pod koniec każdego z poziomów musimy się zmierzyć z bossem lub bossami, którzy mogą sprawiać nie lada kłopoty. Jeżeli chodzi o poziom trudności całej gry to jest ona dosyć wymagająca i nieraz będziecie zaczynać cały poziom od nowa. Poziom zdrowia i ilość życia symbolizuje pasek na górze ekranu, by go zregenerować musimy podnosić porozrzucane na planszach pudełka z pizzą. W grze możemy znaleźć pudełka z bomba, które sprawiają ze nasz bohater przez jakiś czas obraca się wokół własnej osi machając bronią i zabija każdego przeciwnika po jednym uderzeniu. Poza klasycznymi beat em’ upowymi poziomami mamy także do czynienia z walkami podczas jazdy na przykład jadąc kanałami na skuterze wodnym walczymy z ninja i opancerzoną motorówką.

Reasumując.
Gra Teenage Mutant Ninja Turtles 4 – Turtles in Time jest jedną z najlepszych beat em’ upów w historii gier i każdy szanujący się gracz powinien przynajmniej w nią zagrać. Serdecznie polecam wszystkim fanom gier retro i oczywiście Wojowniczych Żółni Ninja.

Grafika: 9/10
Muzyka: 10/10
Gameplay: 10/10
Średnia: 9.7
    

czwartek, 2 stycznia 2014

Goof Troop

Goofy i inni.
Nie od dziś Disney jest jedną z największych marek na rynku mediów rozrywkowych. Jako firma, którą żądzom ludzie znający się na interesach już od lat 80-tych Disney wydawało gry ze swoich najlepszych produkcji. Po sukcesie takich gier jak Chip ‘n’ Dale czy Duck Tales producenci chcieli inwestować pieniądze w produkcje o najbardziej lubianych postaci z filmów animowanych. Na fali popularności związanej z tym tematem powstała gra Goof Troop wydana na konsole Snes. Gra była inspirowana popularnym serialem telewizyjnym o tym samym tytule w Polsce znanym, jako Goofi i inni.

Witamy na wyspie piratów.
Głównym celem gry jest uwolnienie z rąk piratów Pita i PJa, przyjaciół Goofiego porwanych podczas wędkarskiej wyprawy. Jeżeli miałbym opisać cały gameplay jednym słowem wybrałbym łamigłówka. Ta gra jest w zasadzie jednymi wielkimi puzzlami, w których musimy rozwiązywać proste zagadki logiczne i zdobywać przedmioty, które pozwolą nam utorować sobie drogę do kolejnych etapów. Oczywiście po drodze spotkamy wielu piratów chcących nas powstrzymać, żeby się ich pozbywać musimy w nich rzucać beczkami i kwiatkami doniczkowymi. W grze mamy do dyspozycji dwie grywalne postacie: Goofiego i Maxa. Mamy także możliwość grania z naszym przyjacielem w trybie kooperacji i nie ukrywam gra w tym trybie jest o wiele łatwiejsza. Grafika jest kolorowa i przyjemna dla oka a muzyka doskonale pasuje do lokacji.

Reasumując
Goof Troop jest świetna grą szczególnie dla osób lubiących grę wieloosobową lub gry logiczne. Bawiłem się z nią naprawdę dobrze i polecam ją wszystkim.
Grafika: 9/10
Muzyka: 7/10
Gameplay: 9/10
Średnia: 8,4

piątek, 27 grudnia 2013

jRPG-Dlaczego tak bardzo lubie ten gatunek ?

Czym jest jRPG?
Jest to gatunek gier komputerowych, który narodził się w Japonii na konsoli NES w latach 80-tych. Gatunek ten charakteryzuje się tym, iż rozgrywkę prowadzimy korytarzowo według wcześniej wytyczonego wzorca i najczęściej nie mamy zbyt dużego wpływu na zakończenie gry. Elementy charakterystyczne dla RPG są tu mniej znaczące niż w przypadku produkcji zachodnich a gracz ma się bardziej skupić na przedstawionej w grze historii. Gry jRPG są tworzone głównie na potrzeby konsol. 

Jak to się zaczęło?
Za czasów, kiedy na rynku gier królował NES hasło RPG kojarzyło się głównie z grami fabularnymi takimi jak Dungeons and Dragons. Próbowano przenieść kwintesencje tych tytułów w realia gier komputerowych, lecz nie zawsze wychodziło to tak jak powinno. Po sukcesie niektórych gier z komputerów domowych deweloperzy gier na konsole postanowili spróbować sił w tym gatunku, niestety byli to japońscy deweloperzy, którzy w większości nigdy nie mieli styczności z zachodnimi grami fabularnymi. Pierwsza firma, która postanowiła stworzyć RPG na konsole był Enix, który stworzył grę Dragon Warrior (potem Dragon Quest), pierwszą grę z gatunku jRPG. Grę te charakteryzował turowy system walk, walki generowane losowo na mapie świata i wszechobecny grind. Czym jest grind? Grind polega na zabijaniu masy potworów żeby zdobyć odpowiednią ilość punktów doświadczenia i złota by nasza postać była dostatecznie silna żeby stawić się czoła silniejszym przeciwnikom. Ten pomysł podchwyciło potem kilka innych firm i próbowało kopiować ten rodzaj rozgrywki. Nie zawsze z dobrym skutkiem a większość tych gier najczęściej nie była rozpowszechniana poza Japonią. Jedną z takich firm była firma Square, która wydała grę Final Fantasy. Obie wyżej wymienione gry zyskały wielką popularność i dzięki temu te dwie zostały pierwszymi gigantami w dziedzinie gier jRPG.

Czemu tak lubię ten gatunek?
Bardzo lubię gry jRPG chyba dla tego, że odpowiada mi turowy system walki i to ze jesteśmy prowadzeni przez rozgrywkę za rączkę. Dodatkowym atutem tych produkcji jest fabuła, która w niektórych przypadkach była naprawdę genialna, niemal zawsze mieliśmy styczność z naprawdę kreatywnie stworzonymi postaciami i ciekawą historią, która była napakowana najróżniejszymi zwrotami akcji i napięciem budowanym stopniowo aż do ostatecznej konfrontacji. Oczywiście jak każdy gatunek tak samo i tutaj mamy do czynienia ze słabszymi produkcjami, lecz mimo to większość z nich trzyma poziom i wciąga na naprawdę długie godziny. Bardzo podobał mi się także czas przejścia, który najczęściej liczy się w dziesiątkach godzin, przykładem może tu być Final Fantasy X, które przeszedłem po ponad 72 godzinach gry. Do gustu przypadł mi także orientalny styl, który zawsze towarzyszył tym produkcją. To wszystko sprawiało, że tak bardzo lubiłem i lubię grać w gry z gatunku jRPG.

Od czego zacząć?
Jeżeli chcielibyście zacząć swoją przygodę z tym niezwykłym gatunkiem nie sięgajcie po tytuły z NESa. Są to klasyczne tytuły, do których warto wrócić trochę później, lecz są one skomplikowane a cała gra opiera się na grindzie, który może odstraszyć początkującego gracza.  Na początek polecam nowsze tytuły takie jak Final Fantasy X, Ni No Kuni lub Persona 4, są to gry stosunkowo nowe, które pozwolą wam zrozumieć podstawowe zasady władające tym gatunkiem w praktyce. Gdy przejdziecie przynajmniej jeden z nowszych tytułów i taki rodzaj rozgrywki spodoba się wam to dopiero wtedy powinniście zabrać się za klasyczne pozycje. Po pierwsze polecam przejść moją ukochaną serie Final Fantasy zaczynając od części czwartej, poza tym seria Persona, która została stworzona w bardzo dobrym stylu, serie Pokemon (niewiele osób wie, że Pokemony są jRPGami) i wszystkie gry z serii Xenosaga, oczywiście nie można zapominać o seriach Megaman Battle Network i Kingdom Hearts, z gier niepodchodzących pod żadną serie polecam Ni No Kuni, Odin Sphere, Golden Sun, Summon Night no i oczywiście genialne Chrono Trigger. A jeżeli chcielibyście zacząć od jakiejś lżejszej produkcji polecam Paper Mario i Super Mario RPG. Moim zdaniem te kilka tytułów powinno dać wam rozrywkę przynajmniej na kilka miesięcy.

Mam nadzieje, że tym artykułem zachęciłem was chodź odrobine do spróbowania zabawy z tym gatunkiem gier i już w niedalekiej przyszłości będziecie takimi fanami jak ja.

czwartek, 26 grudnia 2013

Zombie ate my neighbors (SNES) - Recenzja

Zombie!!!
Co byście zrobili gdyby zombie zaatakowali waszą dzielnice? Bohaterowie tej gry postanowili wziąć do ręki pistolety na wodę i ruszyli do walki z nieumarłymi bestiami. Lecz żywe trupy to nie jedyne potwory, z jakimi musimy walczyć, przeciwko nam stają także czarne charaktery z klasycznych filmów grozy: mumie, mordercy w hokejowej masce, wilkołaki i wiele więcej. Moim zdaniem jest to doskonała pozycja dla każdego fana kina grozy gdyż znajdzie on tam wiele ukłonów w stronę genialnych produkcji takich jak „Potwór Frankensteina” czy „Noc żywych trupów”.

Nie ma to, jak Co-Op
W grze naszym zadaniem jest znalezienie wszystkich niezarażonych ludzi na danej lokacji, wtedy otworzą się nam magiczne drzwi, dzięki którym będziemy mogli przejść do kolejnej lokacji. Każda z niewinnych osób może zostać zabita przez potwory, więc trzeba się spieszyć. Do walki z hordami potworów używamy klasycznych broni do walki z zombie takich jak pistolet na wodę, talerze czy puszki gazowanego napoju. Cały nasz arsenał jest utrzymany w tej konwencji gdyż producenci chcieliby gra trafiła zarówno do starszych jak i młodszych odbiorców. Poza uzbrojeniem mamy do dyspozycji także masę przedmiotów dodatkowych zaczynając od apteczki poprzez dmuchanego klauna odwracającego uwagę przeciwników kończąc na miksturze zmieniającej nas w niezniszczalnego potwora. Głównym czynnikiem, który sprawiał ze gra była popularna był system współpracy, który pozwalał jednocześnie grać dwóm osobą. Każdy z nich miał osobny licznik punktów i uratowanych osób, przez co gra miała w sobie nutkę rywalizacji. Gra jest przedstawiona w żucie izometrycznym i utrzymana w kreskówkowej konwencji natomiast ścieżka dźwiękowa przyzwoicie oddaje klimat poszczególnych lokacji, lecz czasami wysokie tony sprawiają, że jest trochę denerwująca.

Reasumując
Zobie ate my neighbors jest jednym z lepszych tytułów na konsole SNES. Horrorowy klimat i dopracowany tryb współpracy sprawia, że ta gra wciąga na długie godziny o ile masz, z kim grać, jeżeli gra się samemu gra staje się zwykłą strzelanką widzianą z góry z dziwacznym arsenałem. Tak jak mówiłem serdecznie polecam wszystkim fanom klasycznych horrorów a z własnej autopsji wiem, że gra doskonale sprawdza się na nudnych lekcjach, na których możemy korzystać z komputerów.

Grafika: 8/10
Muzyka: 6/10
Gameplay: 9/10
Średnia: 7.6/10

środa, 18 grudnia 2013

Ninja Gaiden - Recenzja

Najtrudniejsza gra?

Wyobraźcie sobie grę na NESa, w której bohaterski ninja walczy ze starożytnym demonem majów i chordami amerykańskich bandytów i demonów, dodajcie do tego bardzo wysoki poziom trudności a otrzymacie Ninja Gaiden. Przygody dzielnego ninjy przez wielu graczy są uważane za jedną z najtrudniejszych gier pierwszej stacjonarnej konsoli Nintendo. Jednym z elementów odróżniającym tytuł od reszty mu podobnych były cutscenki które wprowadzały gracza w historie, pewnie większość z was pomyśli że to nic wielkiego lecz w epoce piksela łupanego jedyną możliwością zdobycia jakichkolwiek wiadomości na temat fabuły było czytanie książeczek dołączonych do gry, jeżeli ją zgubiliśmy lub kupiliśmy piracką wersje gry nie mogliśmy się dowiedzieć czemu zły wąsaty włoski hydraulik rozgniata biedne żółwiki. Szczególnie w Polsce było to dosyć problematyczne gdyż zdecydowana większość graczy posiadała Pegaz są, do którego gry najczęściej były kupowane na bazarach.

Ninja w Ameryce.

Gra rozpoczyna się w momencie, gdy nasz bohater Ryu, uczeń szkoły ninja znajduje list od swojego ojca, pisze on że musi wyruszyć do ameryki i oddaje Ryu ich rodzinny miecz smoka. Zaniepokojony chłopak rusza do USA by dowiedzieć się co stało się z jego ojcem. I tak oto rozpoczyna się epicka podróż podczas której przyjdzie nam się mierzyć z pospolitymi bandytami, gargulcami, orłami a nawet facetami noszącymi lateksowe maski i chodzącymi na czworaka. Na szczęście po drodze rozwalając małe elementy otoczenia mamy możliwość zdobycia jednego z elementów małego arsenału ninjy, mamy tu do dyspozycji shurikeny, mini miotacz ognia, obrotowy atak a nawet osobiste ogniste pole siłowe.  Na końcu każdego etapu przyjdzie nam się mierzyć z bossem, lecz tanie jest zbyt trudna wystarczy uderzać w przeciwnika szybciej niż on uderza w nas i to wystarcza. Jednym z niewielu błędów gry jest problem z końcem ekranu. Sprawa jest prosta, jeżeli zabijemy jakiegoś wroga i przejdziemy odpowiednią ilość kroków dalej on spawnuje się, niby błahostka, ale znacznie utrudniała grę na poziomach wypełnionych platformami, na których pojawiali się nowi wrogowie, przez co czasami ciężko było przejść poziom. Mimo to gra nadal była grywalna i można się było przy niej świetnie bawić.

Reasumując.

Ninja Gaiden jest bardzo dobrą, staromodną grom ze scenariuszem napisanym niczym amerykański film akcji. Może, że pod względem grafiki lub muzyki gra nie zachwyca, lecz prosty staroświecki gameplay powinien was zachęcić do spędzenia z tą grą kilku chwil.
Grafika: 7/10
Muzyka: 8/10
Gameplay: 9/10
Średnia: 8

niedziela, 15 grudnia 2013

Drastic DS Emulator - Recenzja

DS na Androidzie

Pewnego dnia przeglądając aplikacje na Google Play znalazłem emulator gier z konsoli NDS. Niestety emulator ten był niestabilny a sama gra była niemal niestabilna przez małą liczbę FPSów. Zdecydowałem się, że poświęcę trochę czasu i znajdę w pełni sprawny emulator tego systemu. Niestety po wielu godzinach szukania niestety nie znalazłem odpowiedniej aplikacji umożliwiającej mi granie w ulubione tytuły z NDSa. Wiem, że w Google Play jest wiele aplikacji tego typu, lecz większość z nich albo nie działała na moim tablecie albo spadki FPSów i częste zwiechy systemu sprawiały, że granie było niemożliwe lub bardzo uciążliwe. Gdy myślałem, że na dobry emulator będę musiał poczekać jeszcze trochę czasu na przyzwoity emulator DSa trafiłem na Drastic. Po przeczytaniu opinii doszedłem do wniosku, że warto zaryzykować i kupić pełną wersje programu. Okazało się, że za niewygórowaną cenę odrobine przekraczającą 20 złotych otrzymałem w pełni sprawny i zoptymalizowany emulator. Gry działają płynnie, ekran dotykowy działa tak jak powinien a dźwięk nie różni się od tego z konsoli. Jedynym problemem jest to, że jeżeli gramy na ekranach większej rozdzielczości niż ten z DSa powstają czasami czarne paski, lecz po dłuższym graniu automatycznie ignorujemy te błędy. Należy także zwrócić uwagę na to, że jeszcze nie wszystkie gry są kompatybilne z tym emulatorem. Link do listy kompatybilnych tytułów podam po tym postem. Mimo małych wad moim zdaniem Drastic jest na dzień dzisiejszy najlepszym emulatorem NDS i jest wart każdego grosza.

Link do aplikacji: https://play.google.com/store/apps/details?id=com.dsemu.drastic
Link do listy kompatybilności:  http://pandorawiki.org/DraStic_Compatibility_List

sobota, 14 grudnia 2013

Donkey Kong Country - Recenzja

Na początku był Mario…

Dokey Kong zadebiutował w tym samym czasie, co Mario. Zaczęło się od prostej gry platformowej na konsole arcade pod tytułem Donkey Kong, niestety król małp przedstawiony, jako antagonista ukochanego przez wszystkich wąsatego hydraulika nie zdobył aż tak dużej popularności i musiał czekać aż do wyjścia konsoli SNES by otrzymać własną grę. Decyzja władz Nintendo o stworzeniu gry o Donkey Gongu okazała się strzałem w dziesiątkę gdyż uzyskała ona popularność porównywalną do popularności gier o Mario. Gracze polubili postać wielkiego goryla i jego syna Didi Konga.

Złe krokodyle atakują. 

Fabuła gry jest bardzo prosta: Zły król krokodyli ukradł wszystkie banany Konga. Teraz on i jego syn muszą przebyć całą wyspę i dotrzeć do statku złego króla po drodze zdobywając jak najwięcej bananów. Tak, więc będziemy musieli przedzierać się przez tropikalną dżungle, ośnieżone szczyty, fabrykę chemikaliów i wiele innych lokacji żeby dotrzeć do króla wszystkich krokodyli po drodze pozbywając się wszystkich jego pomagierów. Zawsze, gdy zdobędziemy sto bananów otrzymamy dodatkowe życie a te bardzo nam się przydadzą, gdyż gra jest bardzo wymagająca. Wrogów możemy zabijać tradycyjnie skacząc im na głowę lub rzucając w nich beczkami. Co jakiś czas walczymy z bossami a całą walka z nimi jest bardzo prosta wystarczy wskoczyć na nich odpowiednią ilość razy, ewentualnie rzucić ich odpowiednią liczbą beczek.
Reasumując.

Moim zdaniem Donkey Kong Country jest świetną platformówką, zdecydowanie jedną z najlepszych na konsole SNES. W tej produkcji urzekła mnie prostota i grafika próbująca symulować grafikę trójwymiarową. Bardzo polecam wszystkim fanom platformówek.

Grafika: 8/10
Muzyka: 6/10
Gameplay: 9/10
Średnia: 7.6

niedziela, 1 grudnia 2013

Street Fighter 2 Turbo (SNES) - Recenzja

Street Fighter 2 Turbo.
Uliczny wojownik. Prawdopodobnie spotkaliście się z którąś z gier z serii Street Fighter a dziś chciałbym wam przedstawić grę która spopularyzowała tą serie. Gra  Street Fighter 2 Turbo była pierwszą wydaną na  konsole SNES i odniosła niesamowity sukces gdyż przeniosła ona popularną grę z automatów arcade na konsole domową. Gracze polubili uliczne walki i tytuł stał się kultowy.

Dla każdego coś dobrego.
Street Fighter jest klasyczną bijatyką, naszym celem jest wygranie dwóch rund w pojedynkach jeden na jeden. Do wyboru mamy dwanaście różnych grywalnych postaci między innymi: boksera, zapaśnika suma, członka amerykańskich sił specjalnych a nawet opętanego żądzą władzy dyktatora. Każda postać ma inną paletę combosów i każdy z nich wykonuję się inaczej. Każdy znajdzie postać z która będzie mógł się utożsamić.

Reasumując.
Street Fighter 2 Turbo jest prostą chodź wciągającą bijatyką która stała się wzorem dla wszelkich kontynuacji. Jest doskonałym tytułem jeżeli chcesz spędzić trochę czasu ze swoimi kumplami w retro-gamingowy stylu gdyż nie trzeba spędzać wielu godzin na dopracowywaniu naszych umiejętności. Polecam.

Grafika: 6/10
Muzyka: 8/10
Gameplay: 10/10
Średnia: 8/10